Podejrzenie choroby nowotworowej. Jak odnaleźć się w nowej sytuacji?

W natłoku codziennych obowiązków bardzo łatwo zapomnieć o tym, że nasze zdrowie nie poczeka na moment aż znajdziemy czas, by wykonać badania profilaktyczne, zadbać o zdrowe nawyki, umówić się do lekarza. Żyjemy z dnia na dzień, wszelkie problemy przedkładamy ponad nasze samopoczucie, niepokojące objawy po prostu ignorujemy.

A kiedy pojawia się choroba lub nawet jej podejrzenie, wszystkie pozostałe aktywności stają się w ułamek sekundy nieistotne. Wtedy okazuje się, że pomimo wszelkich starań, coś jednak wymknęło się spod twojej kontroli i to „coś” to właśnie rak. Dla wielu pacjentów to właśnie moment diagnostyki, czy też zaobserwowania u siebie potencjalnie niebezpiecznej zmiany, jest najtrudniejszym emocjonalnie momentem.

To czas, kiedy nic nie jest pewne, a do głowy przychodzą różne katastroficzne scenariusze i wyobrażenia tego, jak będzie wyglądać dalsze życie. Niestety naszą percepcją rzeczywistości w dużej mierze kierują stereotypy. To z nimi trzeba nauczyć się w pierwszej kolejności walczyć, aby móc dążyć do osiągnięcia emocjonalnej równowagi. Nie istnieje żaden konkretny mechanizm przechodzenia przez tę chorobę.

Właśnie dlatego jest ona wielkim osobistym wyzwaniem, które uczy, że do siebie jako pacjenta należy podchodzić indywidualnie. Dawać sobie tyle czasu, ile potrzebujesz. Być otwartym na to, co przyniesie przyszłość i nie przewidywać jej na podstawie statystyk, bo nikt z nas statystyką nie jest! O ile razem tworzymy reprezentatywną próbę, o tyle każdy z nas wnosi do niej coś swojego, czego nie ma nikt inny.

Uporządkuj wiedzę

Jak poradzić sobie z trudnościami emocjonalnymi na etapie procesu diagnostycznego? Przede wszystkim należy zadbać o uporządkowanie wiedzy, bo to właśnie rzetelna wiedza redukuje lęk spowodowany narastającymi wątpliwościami. Należy pamiętać, że sposób myślenia o chorobie, który pacjent wytwarza na tym pierwszym etapie, zależy od wielu czynników, m.in. kontaktu z osobami chorymi i od ich osobistych doświadczeń. Odpowiednie nastawienie i wyzbycie się tych faktów uogólnionych i zupełnie nieadekwatnych w naszym przypadku to klucz do zredukowania natrętnych myśli.

Wielu pacjentów pyta mnie, gdzie w takim razie powinno się szukać tej sprawdzonej wiedzy? W pierwszej kolejności pacjent powinien porozmawiać z lekarzem prowadzącym i/lub psychoonkologiem. Mam świadomość tego, że dla wielu osób terminologia medyczna pozostaje czymś niezrozumiałym, a niestety lekarz często nie ma świadomości tego, że jego przekaz nie został zrozumiany.

Pacjent boi się przyznać, że coś jest dla niego niejasne w obawie przed oceną. Nic bardziej mylnego, pytaj i jeszcze raz pytaj. Szukaj odpowiedzi na swoje wątpliwości oraz obawy. Najlepszym źródłem wsparcia będzie oczywiście lekarz specjalista. W takiej sytuacji pomocny może być również psychoonkolog bądź organizacje pacjenckie, które mogą objaśnić wszelkie wątpliwości poprzez przedstawienie medycznych faktów w zrozumiały nawet dla laika w tej dziedzinie sposób.

Zdaję sobie sprawę, że niestety pierwszym odruchem osób, które mają wątpliwości jest poszukiwanie odpowiedzi w Internecie i staram się tej metody nie negować, natomiast podkreślam, że trzeba to robić z rozwagą. Podstawą jest unikanie niespecjalistycznych stron internetowych, czyli takich, które nie są związane z żadną instytucją medyczną. Brak odwołań do badań naukowych może być pierwszym sygnałem tego, że strona, na której się znajdujemy zawiera opinie, a nie fakty.

Zalecam zatem poszukiwanie wiedzy na stronach placówek medycznych, organizacji pacjenckich, fundacji i na grupach wsparcia monitorowanych przez ww. placówki. Fora internetowe niepozostające pod kontrolą specjalistów mogą jedynie sprawić, że stan emocjonalny pogorszy się znacznie bardziej, niż bez pozyskiwania jakiejkolwiek wiedzy.

Nie bądź sam!

Co warto podkreślić, radzenie sobie z procesem diagnostycznym to nie jest zadanie, z którym pacjent powinien zmagać się sam. Oczywiście, jeśli taka jest jego preferencja, czy też znalazł się w takich życiowych okolicznościach, może być trudno o wsparcie osób bliskich. Nie wyklucza to jednak wsparcia międzypacjenckiego, czy też konsultacji ze specjalistą.

Niezależnie od tego, kto będzie dla nas tym wsparciem, po prostu nie warto zmagać się z tym w samotności. Osoba towarzysząca pacjentowi jest mile widziana zarówno w trakcie badań diagnostycznych, jak i wizyt lekarskich. Czasami wystarczy jedno spojrzenie, potrzymanie dłoni, aby pacjent pewniejszym krokiem wszedł do gabinetu.

Niezależnie od tego, jaka jest diagnoza, jest to wydarzenie emocjonalnie wyczerpujące. Tu nie ma wojowników, siłaczy czy przysłowiowej „Zosi Samosi”. Każdy jest nagi, bezbronny, zagubiony i potrzebuje wsparcia, niezależnie od tego, jak bardzo niezależny stara się być na co dzień.

Nie ma także żadnego wzoru reakcji emocjonalnej, których powinna doświadczać osoba z podejrzeniem choroby nowotworowej. Właśnie dlatego należy pozwolić sobie na odczuwanie całej palety emocji – szoku, niepewności, złości, smutku, strachu. Te wszystkie emocje są po coś. Pozwól sobie na ich ujście.

Rak a moi bliscy ?

Bardzo często słyszę, że ten etap jest pełny lęku o przyszłość, ale nie własną, lecz całej rodziny i najbliższych osób. Właśnie z tego powodu pacjenci często odczuwają jeszcze większą niechęć do dzielenia się z nimi swoimi obawami, czy też samą informacją o podejrzeniu choroby. Czy to dobre podejście? Oczywiście, że każdy ma prawo zadecydować sam, natomiast pewne jest to, że choroba jest mniej straszna, kiedy nie robimy z niej mrocznej tajemnicy.

Jedyną drogą do oswajania choroby, czy też samej myśli o możliwości takiej diagnozy, jest otwarte mówienie o niej. Dopuszczanie bliskich osób do wiedzy na ten temat okazuje się bezcenne. To szansa na to, aby pogłębić swoje relacje, dopuścić bliskich do tego, co do tej pory było sprawą zupełnie osobistą. Czasami warto dać im szansę poczuć i wyrazić to, jak bardzo im na tobie zależy. Kiedy pacjent opowie bliskim o tym, z czym się zmaga, zaczyna czuć się lżej, jak gdyby każda osoba, z którą się podzielił, zabierała też odrobinę tego ciężaru.

Wszystkie wymienione przeze mnie pułapki emocjonalne, na które mogą napotkać pacjenci onkologiczni, potrafią w znacznym stopniu pogarszać samopoczucie i niszczyć odpowiednio wypracowane nastawienie do ewentualnej choroby. Zdobycie wiedzy samodzielnie bądź skorzystanie z pomocy specjalisty to najlepsza droga do tego, by odbudować swój dobrostan psychiczny i niezależnie od postawionej diagnozy móc spełniać się nadal w naszych życiowych rolach. Właśnie dlatego zachęcam, aby każdy pacjent miał w pamięci moje ulubione motto: „Zdrowie zaczyna się w głowie!”.

Adrianna Sobol

Psychoonkolog w szpitalu LuxMed Onkologia,

Wykładowca Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego,

Członek zarządu Fundacji OnkoCafe-Razem Lepiej